Przenośne głośniki w ostatnich latach stały się bardzo popularne, oferta tych urządzeń jest systematycznie poszerzana, w związku z czym obok zupełnie nowych konstrukcji pojawiają się “rewizje” już znanych i cieszących się popularnością modeli. Bardzo dobrym przykładem jest Flip od JBL-a. Głośnik, który debiutował kilka lat temu, dał de facto początek serii wciąż udoskonalanych urządzeń. Najnowsze jego wcielenie, oznaczone numerem czwartym, także przynosi kilka usprawnień. Sprawdźmy jak sobie radzi wspomniana czwórka.

Flip 4, jak wiele innych bezprzewodowych głośników JBL-a, ma smukłą, poręczną obudowę w kształcie walca. Jak na konstrukcję wodoodporną przystało, wyposażono go w gumowaty w dotyku “szkielet”, w którym umieszczono główną część panelu sterowania (włącznik i przycisk Connect+ łączący w “łańcuch” nawet do stu podobnych urządzeń), diody sygnalizujące poziom naładowania baterii, ukryte pod zaślepką dwa gniazda: 3,5mm minijack oraz micro-USB, a także otwór, przez który przewleczono sznurek na rękę. Pozostałe przyciski: parowania Bluetooth, regulacji głośności (“–” i “+”) i wielofunkcyjny (odtwarzanie/pauza/odbieranie połączeń/włączanie asystenta głosowego itp.) umieszczono już bezpośrednio na maskownicy, która sprawia wrażenie niemal niezniszczalnej.

Z zewnątrz widać tylko dwie membrany pasywne zabezpieczone nakładkami z przezroczystego tworzywa. Pozostałe przetworniki, elektronika, akumulator itp. są w zasadzie niedostępne. Całość sprawa wrażenie bardzo solidnej i dobrze zbudowanej.

Co w takim razie mamy zmienione od trójki? Flip 4 jest tylko nieznacznie większy, waży 65 gramów więcej, schodzi nieco niżej w dole pasma (70Hz vs 85Hz) i wykorzystuje nowszą wersję Bluetooth (4.2 zamiast 4.1). Co ciekawe, oba modele mają akumulator o identycznej pojemności 3000mAh, aczkolwiek czwórce pozwala on grać o dwie godziny dłużej. Wydłużenie czasu pracy i wprowadzenie w nowym głośniku wodoodporności klasy IPX7 (Flip 3 jest jedynie odporny na zachlapania), co pozwoli beztrosko korzystać z niego np. na basenie, to dwie najważniejsze zmiany.

Jak wypada brzmienie?

Nowy Flip ma kopa! I to naprawdę niezłego. Uwagę od samego początku zwraca spory zakres dynamiki. Dźwięk ma zaskakujący rozmach i swobodę. Kompresja pojawia się dopiero przy naprawdę głośnym graniu i nawet obfite partie basowe są reprodukowane bez większych problemów. Jak na tak skromne gabaryty całej konstrukcji – brzmi doskonale. Nieuniknioną w takim wypadku utratę zejścia niskich tonów w dużej mierze rekompensuje ich ekspresywność. Przekaz nie jest spowolniony, muzyka o przyspieszonym rytmie nie brzmi zbyt spokojnie, jest pełna werwy i życia. Szybkie nagrania rockowe od razu nabierają właściwego tempa, nic nie załamuje ich struktury rytmicznej. Druga ważna rzecz (po dynamice) to charakter barwy – Flip 4 nigdy nie brzmi szaro czy nieciekawie. Nasycenie dźwięku jest więcej niż przyzwoite, co także ma związek z poczuciem ogólnej żywości brzmienia.

Podsumowanie

Głośnik serdecznie polecam, zmian od trzeciej wersji nie ma zbyt dużo, ale sama jakość dźwięku i wodoodporność powinny usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednych.

Moja ocena: 10/10

Dziękuję za udostępnienie głośnika do recenzji!