The Last of Us Remastered jest odświeżoną wersją hitu z 2013 roku, która pierwotnie została wydana na konsolę Playstation 3. Jest to postapokaliptyczny survival horror w którym wcielamy się w dwójkę bohaterów próbujących przeżyć w świecie zniszczonym przez wirus zmieniający ludzi w dziwnych mutantów. Wersja Remastered ma w zestawie dodatek Left Behind, który również omówię w tej recenzji.

Gra została wyprodukowana przez studio Naughty Dog.

Wydana została przez Sony Interactive Enterteinment.

Aktualnie można ją kupić za pośrednictwem platformy Playstation Store.

Fabuła

tlou fabula

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że  w dalszej części recenzji mogą pojawić się drobne spoilery.

Akcja gry rozpoczyna się od prologu w którym poznajemy naszego głównego bohatera Joela i możemy się przekonać jak wyglądał początek jego historii z wybuchem pandemii wirusa grzyba, który atakuje mózg człowieka i zmieniający następnie go w bezmyślne, agresywne monstrum. Ten etap jest naładowany potężnym ładunkiem emocjonalnym i potrafi zmiękczyć nawet najtwardszych. Po tym prologu zostajemy przeniesieni dwadzieścia lat w przód w którym to czasie wirus dalej szaleje, a niedobitki ludzi tworzą obozy w których próbują normalnie żyć lub tworzą bandy, które atakują każdego napotkanego ocalałego. I w tym świecie stara się przetrwać Joel, który wraz ze swoją wspólniczką Tess pracuje jako przemytnik w wojskowej kwarantannie. Po jednej z akcji kontaktuje się z nimi sama szefowa Świetlików, czyli grupy terrorystycznej walczącej z rządową władzą. I przez to spotkanie nasza para dostaje zadanie przemycenia osieroconej nastoletniej Ellie. W wyniku pewnych wydarzeń sam Joel, w którego się wcielamy, musimy pomóc dostać się dziewczynie do wymaganego miejsca. Fabuła jak możecie zauważyć nie jest zbyt skomplikowana i też nie jest porywająca, a jej największą wadą jest ogromna przewidywalność. Nie jestem pewny jakim cudem, ale jakoś udało mi się uniknąć spoilerów z tej gry, a i tak byłem w stanie w dziewięćdziesięciu procentach stwierdzić co się stanie z napotkaną osobą. Co prawda twórcy postarali się urealnić całą historię. Z tego powodu też zrezygnowało z motywu zombie, ponieważ w chodzące trupy nie da się uwierzyć, a wirus grzyba jest bardziej realny i bardziej w niego da się uwierzyć. Do tego chodzi świat przedstawiony. Nie ogranicza się on tylko do opuszczonych miast, zniszczonych autostrad, czy porzuconych samochodów. Natura tu odegrała sporą rolę przejmując odebrane jej ziemie, dlatego po drodze ujrzymy budynki obtoczone zieleniną, popękane ulice z których wychodzą korzenie i trawa, a nawet dzikie zwierzęta swobodnie poruszające się po ulicach dawnych miast. Bardzo ładnie to wszystko wygląda i prawdopodobnie po raz pierwszy twórcy pokazali potęgę natury.

Siłą fabuły jest scenariusz i postacie. Każda z postaci ma swój wyjątkowy charakter i tu od razu pokazuje nam się Joel i Ellie, czyli osoby o zupełnie odmiennych charakterach. Joel, starszy człowiek, którego życie nie należało do łatwych i przyjemnych, nieufny i o twardych zasadach. Ellie, dziewczyna urodzona w czasie apokalipsy, dosyć szybko opuszczona przez bliskich, twarda i uparta. I tu też wchodzą świetnie napisane dialogi. Różnice w charakterach powodują częste kłótnie i dyskusje, a jak do tego dołączają się inne postacie to wychodzą z tego naprawdę ciekawe sceny. Wraz z postępem gry zmieniają się relacje pomiędzy naszą dwójką bohaterów i to wpływa na rozwój charakterów. Nasze postacie uczą się siebie nawzajem, często oddalają, ale zdecydowanie więcej zbliżają się do siebie, a trudne sytuacje testują zaufanie między nimi. W moim odczuciu to właśnie te postacie i relacje, które budują się między nimi są właśnie tym co odpowiadało za sukces tej produkcji.

W wersji Remastered mamy dostęp do dodatku Left Behind, który również chciałbym opisać w tej recenzji. Akcja dodatku toczy się w dwóch momentach gry, które się ze sobą przeplatają. Przeplatają się tu momenty przeskoku czasowego podczas głównej rozgrywki, a także wydarzenia, które miejsce miały miejsce przed fabułą z podstawki. Całość dotyczy Ellie i jej wewnętrznych ranach. Niestety więcej nie mogę opisać, ponieważ sam dodatek jest dosyć krótki, jednak jest dosyć ciekawy i mimo, że fabułę tego dodatku mogliśmy poznać już w podstawce, tak tutaj potrafi zaciekawić i na pewno jest warty ogrania. Fanom niewinnych romansów tym bardziej polecam.

Zakończenie podobnie jak cała fabuła jest do bólu przewidywalne i w normalnej sytuacji uznałbym to za minus, jednak tak jak pisałem wcześniej dialogi i relacje są tutaj siłą, a zakończenie jest właśnie takim elementem kulminacyjnym i czymś w rodzaju finału rozwoju tej relacji. Rozmowa jaka się toczy podczas zakończenia, pytanie jakie zadaje Ellie i odpowiedź Joela, wynagradzają prostotę fabuły i dają też furtkę na kolejną część.

Klimat – Lokacje

tlou klimat

Może według mnie The Last of Us nie jest aż tak dobry jak twierdzą gracze konsolowi, jednak klimat tutaj jest czymś czego nie potrafiło osiągnąć wiele gier. Z tym wyjątkiem, że nie działa tutaj tak, aby wciągał nas do gry, chociaż w tym przypadku głównie przeszkadza nużąca rozgrywka. Na klimat wpływają tutaj postacie, ich relacje, ścieżka dźwiękowa, jak i same lokacje. O samych postaciach i ich relacjach wypowiedziałem się już w sposób ogólny w opisie fabuły, jednak należałoby wspomnieć jak on wpływa na nas jako graczy. Obserwowanie zmian, które zachodzą w naszych bohaterach jest bardzo ciekawe i buduje świetny, realistyczny klimat, który może zaciekawić gracza do obserwowania do czego to będzie zmierzało. Do tego poznajemy szczątkowo przeszłość naszej dwójki bohaterów co pozwala nam ich lepiej poznać, zbliżyć się do nich, polubić i sprawić, że z przyjemnością będziemy kierowali ich losami, nawet jeśli fabuła jest liniowa. Do tego należy doliczyć świetnie nagrany voice acting, zarówno w wersji polskiej, jak i angielskiej, a to w połączeniu z naprawdę dobrze napisanym scenariuszem pozwala w prawie idealny sposób oddać charakter danej postaci i jednocześnie nas do niej zbliżyć, co już w sumie wielokrotnie powtarzałem. O ścieżce dźwiękowej, jak i voice actingu, wypowiem się szerzej w odpowiedniej do tego sekcji, jednak teraz wypadałoby opisać jak wpływa on na klimat, a należy przyznać, że nie jest on tak typowy jak w większości gier, ponieważ nie przyciąga do grania, a do śledzenia losów bohatera. Trochę trudno to jest opisać, ponieważ w paru momentach odechciewało mi się grać, jednak byłem ciekaw jak nasze postacie się rozwiną. I tu nie wiem czy uznać to za minus czy może nie, ponieważ tak jak już mówiłem, i będę powtarzał, to właśnie te postacie, ich relacje oraz fantastyczna ścieżka dźwiękowa, która również ma ogromny wpływ na klimat, to wszystko wpływa na to, że chce się grać dalej, jednak osłabia to nużąca i powtarzalna rozgrywka. Ścieżka dźwiękowa została tutaj dobrana bardzo dobrze, w odpowiednich momentach jest stonowana, wręcz emocjonalna, aby w momentach walki nabrać tępa i pobudzić nas do walki. Klimat tej produkcji jest jej największym plusem, aż żal, że taki klimat musiał zostać dopasowany do tak średniej rozgrywki.

Jako, że jest to gra z gatunku survival horror, to należałoby się zastanowić czy owa produkcja w ogóle straszy. I jak możecie się już domyślić, nie straszy. The Last of Us czerpie sporo z tego gatunku, jednak dotyczy to tylko ograniczonych zasobów, siły przeciwników i eksploracją w celu znalezienia zasobów. To wyszło twórcom naprawdę dobrze, czuć tutaj survival, jednak nie horror. Nie uważam też tego za minus, ponieważ ta gra w zamyśle nie miała być straszna. Miała opowiadać jakąś historię, przedstawić bohaterów i być klimatyczna, a to się jednak udało.

Lokacje to jeden z tych elementów na który nie mogę narzekać. Miejsca, które tutaj odwiedzimy wpasowują się w świat gry i zostały przedstawione w dosyć ciekawy sposób jak na grę postapokaliptyczną. Zwiedziemy tutaj takie miejsca jak opuszczone budynki, autostradę, opuszczone strefy kwarantanny, zalane metro, itd. Bardzo zaciekawiło mnie w nich przedstawienie natury odzyskującej odebrane tereny przez człowieka. Mamy tu budynku owinięte zieleniną, popękane ulice z których wystaje trawa i korzenie, a nawet dzikie zwierzęta poruszające się po terenie zniszczonych miast. Co ciekawe, te tereny nie są puste, nie wszystkie są liniowe, ale też nie są całkowicie otwarte, czyli są po prostu pół otwarte. Mamy konkretną ścieżkę, którą powinniśmy się kierować, jednak po drodze znajduje się parę odnóży, któe możemy zwiedzić. Trochę w tym momencie zawiedli twórcy, że nie dali większej ilości surowców do zbierania, tak abyśmy był sens zwiedzania każdego zakątku mapy, ponieważ tak to mała liczba graczy zdecyduje się na zwiedzanie tych naprawdę ładnych miejsc.

Dodatek Left Behind jest dosyć krótki i co prawda niewiele zmienia w samej rozgrywce, tak nie ma tylu irytujących rzeczy jak to bywało w podstawce, dlatego tutaj klimat jest mocniejszy, ale również trochę inny. Tutaj już nie chodzi o budowanie relacji, czy samo przeżycie, a uratowanie komuś życia i informacji gracza dlaczego dla naszej bohaterki to uratowanie kogoś życia jest takie ważne. Można też powiedzieć, że mamy tu taki delikatny klimat romansu, ponieważ jest on obecny w tym dodatku i wbrew pozorom został on wykonany naprawdę dobrze, więc myślę, że nawet dla uprzedzonych osób powinien być nawet ciekawy. Mamy tutaj również jedną dużą lokację, zarówno w wydarzeniach przed podstawką, jak i w czasie podstawki, którą jest supermarket. W wersji przed wydarzeniami z podstawki jest bardziej liniowa, poruszamy się wytyczoną ścieżką przez kolejne pomieszczenia, a w wersji podczas fabuły z podstawki jest to bardziej otwarta lokacja w której jesteśmy zmuszeni szukać surowców. W jednej wersji jest to dosyć ciepła lokacja, a w drugiej zaś zimowa, odpowiednio pusta. Zarówno klimat, jak i lokacje są czymś ciekawym w tym dodatku.

Grywalność

The Last of Us™ Remastered_20140827214850

O rozgrywce również nie można powiedzieć za dużo, ponieważ większość z tych rzeczy widzieliśmy już w innych grach. Rozgrywka składa się tutaj z etapów skradankowych, strzelanin, rozwiązywania prostych zagadek i eksploracji. To wszystko zmieściło się w około dziesięciu godzinach gry, czyli dosyć typowy czas w grach ekskluzywnych od Sony. Zaczynając od zagadek, to szczerze mówiąc nie mam tutaj za dużo do opisania, ponieważ są one dosyć proste i w głównej mierze polegają na tym, abyśmy pomogli Ellie przedostać się na drugą stronę wody, ponieważ nie potrafi ona pływać. I w przypadku zagadek też najczęściej dochodzi do eksploracji, aby zdobyć odpowiednie przedmioty. Tutaj też pojawia się pewien problem, ponieważ eksploracja, nawet poza zagadkami, jest po prostu nieciekawa i wymuszona. Nie mamy tutaj nic co by nas zachęcało do eksploracji, czy nawet ją utrudniało, ponieważ poza konkretnymi momentami nie ma tutaj takich przeciwników, którzy stali by nam na drodze i nie musielibyśmy ich zabijać, chociaż są momenty w których musimy ominąć wrogów, aby dostać się gdzieś dalej, ale wtedy eksploracja sprowadza się do jednego lub dwóch pomieszczeń. Teoretycznie podczas zwiedzania terenów możemy znaleźć przedmioty potrzebne do tworzenia przedmiotów, czy nawet zdobyć amunicję, jednak to wszystko możemy również zdobyć podczas dążenia prosto do celu. Jedynie eksploracja się przydaje jeśli chcemy znaleźć wszystkie znajdźki, czy odblokować zamknięte drzwi. Wspomniałem wcześniej o wytwarzaniu przedmiotów i chciałem tu trochę to rozwinąć. Podczas gry możemy zdobyć takie przedmioty jak woda, szmatka, nożyczki, proszek wybuchowy, itp. To wszystko możemy wykorzystać do wytworzenia takich rzeczy jak, apteczka, koktajl mołotowa, bomby z ostrzami, itp. Wytwarzać te rzeczy możemy w menu naszego ekwipunku, nawet podczas walki, jednak należy się liczyć z tym, że wróg może nam przerwać ten proces. Oczywiście nie każdy projekt możemy wykonać już na samym początku gry, kolejne zdobywamy wraz z postępem fabularnym. Podczas rozgrywki możemy również natrafić na książki, które poprawiają jakoś wytwarzanych przez nas przedmiotów, jak przykładowo zwiększają zasięg wybuchu bomby, czy też zwiększanie skuteczności leczenia przy pomocy apteczki.

Skoro jest to gra akcji z elementami survival horroru to należałoby omówić jak wygląda tutaj walka oraz to czym i z czym walczymy. Do dyspozycji mamy broń białą, taką jak deski, kije bejsbolowe, metalowe rury, topory i maczety, ale również i gołe pięści. Należałoby też wspomnieć, że ten rodzaj broni ma swoją wytrzymałość i po wyczerpaniu jej broń się niszczy. Dodatkowo mamy do dyspozycji nóż do zabijania z ukrycia, jednak jest on jednorazowy. Z broni palnej mamy pistolet, pistolet snajperski, rewolwer, karabin samopowtarzalny, strzelba, łuk i karabin automatyczny. W naszym ekwipunku znajdziemy również koktajl mołotowa, bombę z ostrzami, a także bombę dymną, te natomiast możemy wytworzyć ze zdobytych podczas eksploracji przedmiotów. Każdą broń, z wyjątkiem broni białej, otrzymujemy wraz z postępami w fabule, jedynie karabin automatyczny zdobywamy dopiero na koniec gry, więc nie będzie nam dane się nią długo nacieszyć. Z elementów survivalu zaczerpnięto niewielkie ilości zdobywanej amunicji, więc musimy być z nią raczej oszczędni. Dodatkowo każdą broń można ulepszyć. Broń białą ulepszamy przy pomocy znajdowanych przedmiotów zwiększając jej obrażenia i wytrzymałość. Broń palną ulepszamy przy pomocy znajdowanego w terenie złomu. Ulepszać ją możemy przy specjalnych stołach warsztatowych, a możemy zwiększać takie statystyki broni jak szybkostrzelność, pojemność magazynku, rozrzut, itp. Podczas jednokrotnego ukończenia gry nie uda nam się ulepszyć wszystkich broni, jedynie jest to możliwe podczas nowej gry plus, która dostępna jest po jednorazowym ukończeniu fabuły. To całe uzbrojenie wykorzystujemy przeciwko normalnym zarażonym, czyli Biegaczom i Stalkerom, a także specjalnymi jak Klikaczom i Purchlakom. Ci pierwsi są szybsi i po zobaczeniu nas od razu atakują, a drudzy mają słabszy wzrok, ale są bardziej agresywni. Klikacze są całkowicie ślepi, jednak mają również wyczulony słuch, ale za to gdy nas złapią to od razu kończymy martwi, natomiast Purchlaki to wielkie grubasy, które do tego są wolne, ale za to rzucają w nas bombami, które po wybuchu wypuszczają zarodniki i one nas ranią, gdy stoimy w zasięgu, no i tak jak Klikacze, zabijają nas od razu po złapaniu. Poza zarażonymi walczymy również z ludźmi, którzy mogą być wyposażeni w broń palną, białą, jak i miotaną. W walce pomaga nam Ellie, która może strzelać do wrogów, a także zabijać ich nożem od tyłu. Część z tych walk możemy przejść bez wszczynania alarmu i otwartej walki z przeciwnikami, a to dlatego, że większość przeciwników możemy zabić z ukrycia. Skradając się za przeciwnikami możemy ich udusić, co zajmuje trochę czasu, lub użyć jednorazowego noża, jednak nie możemy później ukrywać ciał, więc należy z głową planować nasze zabójstwa. Uwagę wrogów możemy odwracać przy pomocy butelek lub cegłówek. W skradaniu pomaga nam również zdolność Joela, czyli nasłuchiwanie, a polega to na tym, że na ograniczonym terenie możemy skupić nasz słuch dzięki czemu możemy zauważyć przeciwników nawet przez ściany. Co prawda jest parę momentów, które możemy przejść zabijając przeciwników z ukrycia, a nawet możemy ich omijać, jednak jest też sporo momentów w których nie mamy wyboru i musimy toczyć otwartą walkę. Ogólnie w moim odczucie jest tu trochę za dużo walki, ponieważ nie raz mamy tak, że po jednej większej walce musimy przejść się kawałek, aby odpalił się przerywnik filmowy po którym znowu zostajemy wrzuceni do walki. Na szczęście możemy ulepszać umiejętności Joela takie jak, poziom zdrowia, szybkość wytwarzania przedmiotów, zasięg zdolności wyczuwania przeciwników, itp. Ulepszamy je przy pomocy tabletek, które również znajdujemy po drodze. I w porównaniu do wielu innych gier, te umiejętności faktycznie wpływają na rozgrywkę, i tak jak w przypadku ulepszeń broń, tak i tu nie ulepszymy wszystkiego podczas jednej gry. Tutaj pojawia się problem, eksploracja wydaje się być wymuszona, a walki jest odrobinę za dużo, a to sprawia, że rozgrywka bywa nużąca i nie zachęca nas do grania. Gdyby nie parę szczegółów o których już napisałem, lub dopiero napiszę, to nie wiem czy ukończyłbym tę produkcję, nawet na potrzeby napisania recenzji.

Dodatek Left Behind nie wprowadza wprawdzie nic nowego do rozgrywki, żadnej dodatkowej broni, jak i przeciwnika, ale w zasadzie nie ma co się dziwić, ponieważ ten dodatek trwa trochę ponad dwie godziny, chociaż może zająć też dłużej jeśli przeszukujemy dokładnie każdy kąt. Jedynym minusem rozgrywki w tym dodatku jest jedna z walk na koniec gry, gdzie atakuje nas sporo przeciwników, z czasem jest ich więcej, amunicji jest naprawdę niewiele i nie ma możliwości zabijania z ukrycia. Ogromnym plusem według mnie była możliwość napuszczania zarażonych na ludzkich wrogów, co skutecznie eliminowało jeden rodzaj przeciwnika. Generalnie rozgrywką nie różni się od podstawki, więc pod tym względem nie powinna nikogo zrazić.

Rolę znajdziek pełnią tutaj notatki, komiksy oraz podręczniki o których już pisałem wcześniej. Notatki należały do osób, którym nie udało się przetrwać, więc najczęściej dotyczą ostatnich chwil życia, czy też ostatnich słów, ale też można znaleźć informacje o ukrytych zapasach na czarną godzinę. Pokazują one jak wygląda życie podczas apokalipsy i z czym na co dzień muszą się mierzyć ludzie. Komiksy natomiast to typowe znajdźki-śmieci, które teoretycznie mają swoje uzasadnienie w fabule, ponieważ czyta je Ellie, jednak nic nie zmieniają w fabule, jak i w samej rozgrywce. O podręcznikach już pisałem, dzięki nim automatycznie poprawia się nam jakość wytwarzanych przedmiotów, jak koktail mołotowa, czy bomba dymna.

Ścieżka dźwiękowa

tlou muzyka

O ścieżce dźwiękowej już pisałem, więc zdajecie sobie sprawę, że jest ona niezwykle klimatyczna i jest jedną z niewielu rzeczy, które przyciągają do tej gry. Oczywiście mamy w tej grze mamy kawałki, które dopasowują się do aktualnie rozgrywanej akcji, co dodaje sporo klimatu, jednak nie mamy tutaj żadnego utworu, który zapadałby nam w pamięci i chcielibyśmy do niego wracać również po ukończeniu gry, chociaż ogólnie cała ścieżka dźwiękowa o ile w grze spełnia swoją rolę i można jej słuchać, tak słuchanie jej poza grą już do takich przyjemnych nie należy. Nie zrozumcie mnie źle, to naprawdę dobra muzyka, jednak nie nadaje się do słuchania poza grą, bo została skomponowana właśnie do niej i nie uważam tego za minus, ponieważ celem twórców nie jest skomponowanie takiej muzyki, aby słuchać jej poza grą, a własnie by była dopasowana do gry i pomagała budować klimat, no i to akurat wyszło bardzo dobrze. Istnieje pewna grupa graczy, która często wycisza muzykę w grze, aby móc posłuchać swojej, a później, co się rzadko zdarza, przesłuchuje ją w serwisie YouTube. To moim zdaniem jest bardzo złe podejście, ponieważ tym sposobem odbiera się element klimatu, który jest jednym z ważniejszych elementów i bardzo pomaga budować klimat. The Last of Us posiada utwory, które dopasowane zostały do każdego z momentów gry, nawet takich teoretycznie nieważnych. Podczas scen w których nasze emocje mają zostać poddane próbie zostaje ona właśnie w tym kierunku uruchomiona, natomiast w scenach skradankowych staje się cichsza, aby nagle w momencie akcji nabrać tempa i utrzymywać w nas napięcie walki. Równie dobrze wypadają dźwięki otoczenia, których nasłuchiwanie jest tutaj ważne, dlatego granie na słuchawkach jest wymagane, ale bez nich też można sobie poradzić. Każdy z przedmiotów ma swój dźwięk, czy to butelka, czy puszka, która spadła ze stolika, a nawet szybkość skradania. W grach zostaliśmy nauczeni, że skradanie, nie ważne jak szybkie, wycisza nasze kroki, a tutaj twórcy sprawili, że nawet gdy się skradamy musimy pilnować, abyśmy za szybko nie chodzili, ponieważ przeciwnicy mogą usłyszeć nasze kroki. No i właśnie tutaj dochodzimy do odgłosów wydawanych przez wrogów, a konkretnie przez zarażonych. Jak już wspominałem wcześniej, nie są to zombie, a jedynie zombie-podobne istoty, które zachowują się trochę podobnie i mają sporo wspólnego, jednak dźwięki jakie z siebie wydają są charakterystyczne i nie można ich pomylić z niczym innym. Są to oczywiście różnego rodzaju warczenie, pomruki, czy inne tego typu dźwięki, jednak na większą uwagę zasługują Klikacze, które, zgodnie ze swoją nazwą, wydają z siebie dźwięki klikania. Jest to tak charakterystyczny dźwięk do którego szybko się przyzwyczajamy, że odruchowo po usłyszenie tego dźwięku kucniemy i zaczniemy się rozglądać w poszukiwaniu przeciwnika, a jeszcze szybciej serce zacznie nam bić jak wyda on z siebie ryk po usłyszeniu nas. Ścieżka dźwiękowa jest również ogromnym plusem The Last of Us.

Typowo dla gier na wyłączność od Sony, mamy tutaj wybór między polską, a angielską wersją językową. Spora liczba gier z marnym polskim dubbingiem zraziła nas do odpalania tej właśnie wersji językowej, jednak gry na wyłączność od Sony w większości przypadków posiadają dobry lub bardzo dobrą polską wersję, dlatego tutaj też należy dać szansę naszemu językowi. Jeśli się zdecydujecie na polski dubbing to się nie zawiedziecie, ponieważ został wykonany naprawdę dobrze oraz z dbałością o każdy szczegół, chociaż tego już mogliście się domyślić po opisie klimatu, ale należy też pamiętać, że angielska wersja wcale nie jest gorsza od polskiej. Z tą dbałością o szczegóły chodziło mi o to, że aktor wcielający się w Joela nie zmienia się od początku gry, a jeśli dobrze pamiętacie, po prologu gra przenosi nas dwadzieścia lat w przód, a to sprawia, że nasz bohater jest starszy i to po nim widać, więc głos też powinien mu się postarzeć i to właśnie się dzieje. Aktor głosowy się nie zmienia, jednak czuć wyraźną zmianę w jego głosie i to według mnie jest ogromnym plusem, ponieważ nawet jeśli jest to nieistotny szczegół to i tak miło jest słyszeć, że twórcy nawet o takie rzeczy zadbali. Do reszty głosów również nie można się przyczepić, zostały dobrane naprawdę dobrze, nie było żadnego głosu, który by nie pasował, a także same dialogi wypadają całkiem naturalnie.

W dodatku Left Behind nie usłyszymy nowych głosów, ponieważ nawet jeśli doszła jedna dodatkowa postać, to i tak wydaje mi się, że ten głos należał już do innej postaci z podstawki, jednak nie oznacza to, że jakościowo spadł poziom, bo to nieprawda. Dalej jest on jakościowo tak dobry jak w podstawce, a emocje, które postacie wyrażają przy pomocy słów są czytelne. Ze strony muzycznej jest również bardzo dobrze, co prawda większość, o ile nie wszystkie, utwory są nacechowane emocjonalnie i w odpowiednich momentach wręcz poganiają nas do działania, co też jest uzasadnione w fabule. Tutaj również ścieżka dźwiękowa i voice acting są plusami.

Grafika

tlou grafika

Omawiając grafikę The Last of Us Remastered należy mieć na uwadze, że pierwotnie ta gra ukazała się w 2013 roku na konsolę Playstation 3, a rok później została podbita rozdzielczość do full HD i wprowadzone delikatne zmiany, które właściwie widać tylko na porównaniach graficznych, a następnie wydana na konsoli Playstation 4. Już na konsoli Playstation 3 była to jedna z najładniejszych, o ile nie najładniejsza, produkcji od Sony, więc na konsoli nowej generacji miała łatwiejszy start. Do dzisiaj budzi podziw, chociaż widać, że już się trochę zestarzała, a widać to po poszarpanych cieniach, czy już nie tak dobrze wyglądającej roślinności, jednak dalej widoki są naprawdę ładne i nieraz się zatrzymywałem, aby pooglądać tereny, a to też zasługa, o czym już parokrotnie wspominałem, natury, która odzyskuje swoje tereny. W wersji na Playstation 4 twórcy udostępnili narzędzie do robienia swobodnych zdjęć, co prawda nie ma tu zbyt wielu opcji, jak chociażby w nowym God of War, ale nawet tutaj fotografowie mogą się popisać umiejętnościami i nadać pewnym scenom nowego znaczenia. Poza zwiększeniem rozdzielczości i dodaniem trybu fotograficznego twórcy zwiększyli wyświetlaną liczbę klatek na sekundę z trzydziestu na sześćdziesiąt, chociaż dalej zdarzają się delikatne spadki, jednak w wersji na Playstation 4 nie są tak częste i nie aż tak odczuwalne jak to było w przypadku starszej konsoli. Nie należy się oszukiwać, wersja Remastered to zwykły port, dlatego gracze, którzy ukończyli The Last of Us z dodatkiem Left Behind nie mają czego już szukać w tej wersji jeśli nie zależy im na wyższej rozdzielczości i większej płynności. Jednak należy twórców pochwalić za pracę cieni, a najbardziej to widać w momentach w których zapalamy latarkę. Modele w lokacjach, jak i same lokacje, również nie mają się czego wstydzić, wszystko jest rozpoznawalne i naprawdę ładne. Tak samo wypadają modele postaci. Bez problemu można określić czyjąś płeć, a nawet wiek, co jest dosyć ciekawe, bo w grach normalnie mieliśmy podział na dzieci, dorosłych i osoby starsze, a tutaj jest to bardziej zróżnicowane. Animacyjnie również nie wypada źle, nasze postacie, jak i przeciwnicy, poruszają się płynnie, podnoszenie przedmiotów i interakcja wygląda realnie, a i mimika twarzy jest czytelna, spokojnie można rozpoznać wszystkie emocje, które się pojawiają w postaciach. Nawet jeśli chciałbym się do czegoś przyczepić, to nie mam za bardzo do czego. Może i graficznie się trochę zestarzała, jednak dalej potrafi cieszyć oko, a animowania postaci niektóre inne studia powinny się uczyć. To naprawdę kawał porządnie graficznej gry zarówno w podstawowej wersji gry, jak i w dodatku Left Behind.

Ze strony technicznie jest już różnie. Mamy tu drobne spadki klatek, jednak nie są one częste i nie są aż tak odczuwalne jak to było na starszej konsoli. Oczywiście zdarzają się różnej wielkości bugi, jak przykładowo lewitujące przedmioty na stole, nieraz wejdziemy w jakąś teksturę, czy przeciwnik się zatnie i będzie biegł w miejscu. To nie są może straszne błędy i sam nie uważam ich za coś co może zdecydowanie zaniżyć ocenę gry, jednak warto je pokazać. Dużo gorzej prezentuje się sprawa ze sztuczną inteligencją naszych towarzyszy, a także byciem wykrywanym przez wrogów. Nasi towarzysze nie potrafią się chować. W momentach skradankowych zwykle chowamy się za jakimiś skrzynkami, barykadami, czy nawet płotem, a nasi towarzysze często chowają się w miejscach widocznych, ale też są bardzo żywi i zmieniają dosyć często położenie i tutaj też pojawia się problem z przeciwnikami. Przeciwnicy mogą wykryć tylko nas i nic innego nie jest w stanie ich pobudzić, poza innym wrogami innej rasy. Nie raz było tak, że moi towarzysze przebiegali tuż pod nosem wroga, a także wręcz wpadali na niego, a ten niewzruszony dalej sobie stał lub patrolował teren. Z jednej strony mnie to cieszyło, bo gdyby było inaczej to wielu momentów nie przeszedłbym po cichu, ale jednak widząc takie sceny można się złapać za głowę.

PODSUMOWANIE

Plusy:

+świetny i niecodzienny klimat
+klimatyczna ścieżka dźwiękowa
+bardzo dobry voice acting w dwóch wersjach językowych
+styl graficzny
+świetnie napisane postacie
+budowanie relacji wyszło całkowicie naturalnie
+dobrze napisany scenariusz
+przewidywalne, ale ciekawie zrealizowane zakończenie
+dodatek Left Behind

Minusy:

-drobne błędy techniczne
-słabe SI towarzyszy
-nużący gameplay
-prosta i do bólu przewidywalna fabuła

The Last of Us Remastered to gra o której słyszałem wiele dobrego i też pierwsza gra na konsolę Playstation 4 PRO jaką zakupiłem. Nie ukrywam, że miałem spore oczekiwania wobec tej gry, ponieważ w końcu za coś otrzymała nagrodę najlepszej gry w 2013 roku, jednak nie wszystkie moje oczekiwania zostały spełnione, dlatego moją oceną dla tej produkcji jest 8+/10. Pół punktu otrzymała jedynie dzięki dodatkowi Left Behing, który dopowiedział parę rzeczy. To naprawdę dobra gra w którą warto zagrać, jednak nie należy mieć wobec niej zbyt wysokich oczekiwań.